piątek, 15 marca 2013

Labirynt samotności


Barcelona była pierwszym miejscem, po którym mogłam poruszać się zupełnie sama, bez żadnych ograniczeń. Zrozumiałam wtedy sens podróżowania, wyznaczyłam sobie cel, ukierunkowałam się na to co ja chcę zobaczyć i  gdzie chcę pójść, a nie gdzie powinnam. Wtedy też najrozmaitsze Museums of Modern Art stały się dla mnie nową inspiracją. Prawdopodobnie gdybym była na zorganizowanej wycieczce nigdy nie doświadczyłabym zaskakujących instalacji czy niekonwencjonalnych ekspozycji jakie oferują nam współczesne muzea. Wyjazd do tej części Hiszpanii był cholernie ekscytującym przeżyciem. Od otwarcia Grand Press Photo, które było takim malutkim zakorzenionym marzeniem po urocze zoo czy te wszystkie muzea i ich próba zrozumienia. Oderwanie od realnego świata jest genialnym uczuciem, tak jak towarzysząca samotność, beztroska włóczęga 











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz