środa, 6 marca 2013

Herbatka u Elżbiety, spóźnienia nie są tolerowane

Londyn jest miastem uwikłanym w historię, tworzą ją przede wszystkim ludzie - sfrustrowani taksówkarze, wyczerpani sprzedawcy, znudzeni kelnerzy czy niezwykli uliczni muzykanci. Jaka jest ich historia? Nieświadomość jest cholernie frustrująca. Czemu sprzedawca The Timesa zajmuję się roznoszeniem zwykłych gazet? Czy są bezdomni z wyboru? Jakie myśli przenikają mimów? Nie wszystkie historie zawsze są szczęśliwe, może tak naprawdę wcale ich nie chcę poznać. Najpopularniejsze stolice świata skrywają w sobie coś więcej, trzeba tylko wyjść poza schematy, spojrzeć szerzej. 

Nie wiadomo kto gdzie zmierza, kto jest prawdziwym Brytyjczykiem, gdyż ilość turystów jest nadzwyczajnie duża. Wiele razy się zastanawiałam jak ten okropny tłok musi być irytujący na co dzień. Ponoć 1/3 mieszkańców tego miasta mieszka w pojedynkę, czyli można powiedzieć, że stereotypowy Londyńczyk jest kojarzony z wielkomiejskim singlem. Andy, znajomy nativ speaker w sumie potwierdza te niejasne spostrzeżenie. Jednak zmierzam do obalenia mitu, że wszyscy w Anglii punkt o godzinie piątej znajdują czas na herbatę. Andy nie ukrywał irytacji na jakiekolwiek wspomnienie o tym trunku, który prawdopodobnie pije tylko królowa o tej porze.

Ogromnym wyzwaniem jest zrozumienie otoczenia, w którym się przebywa; można powiedzieć – miasto jak miasto, a mimo to działa w różnych trybach, inaczej funkcjonuje w dzień, a inaczej w nocy. Warto spróbować poznawać Londyn od metra, które jest najstarsze na świecie. Gdybym miała więcej czasu z pewnością zatrzymałabym się tam dłużej, ba, spróbowałabym dojechać do najodleglejszych części tej stolicy. Wszędzie są jakieś ukryte tajemnice. Angielski pisarz Samuel Johnson zwykł mawiać: "Jeśli jesteś znudzony Londynem, jesteś znudzony życiem".












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz