Londyn, Los Angeles, Berlin, Ankara, Praga, Wiedeń, Kair, Nowy Jork, Barcelona, Paryż i wiele innych miejsc, w których się znalazłam zaszczepiło we mnie postrzeganie najmniejszych elementów rzeczywistości, często nic nieznaczących dla przechodniów. Te małe niezauważane cząstki ulic największych miejscowości świata mają cholernie potężne znaczenie. Większość miast starałam się poznać od środka, zrozumieć system funkcjonowania, ludzi, tamtejszą codzienność. Z Warszawą było inaczej. Pojawiłam się tam pierwszy raz po dziewiętnastu latach życia, po zaczerpnięciu innych kultur i języków. Pamiętam ją trochę jak przez mgłę, przecież w cztery dni nie da się przesiąknąć atmosferą nieznanego miejsca. Mam tylko trochę porozrzucanych obrazów;
student w stroju borata przytulający się do faceta przebranego za Kubusia z uwielbianych dobranocek, groby, z których wystają śmigła, potężne ręce Kieślowskiego, drewniany pomnik Villas, skamieniałe ze wstydu anioły, dziurawe serca, zamknięte prochy skremowanych, oczy wdowy czuwającej przed pomnikiem jednego z pilotów lecącego do Smoleńska, odlew z gipsu małej dziewczynki, wpatrującej się w model złamanego samolotu w pół w swoich rękach, wycinki z faktu dotyczące katastrofy, dwie kobiety poszukujące prawdy przed pałacem prezydenckim i gdzieś pomiędzy tym klepsydra przerzucająca czas.
student w stroju borata przytulający się do faceta przebranego za Kubusia z uwielbianych dobranocek, groby, z których wystają śmigła, potężne ręce Kieślowskiego, drewniany pomnik Villas, skamieniałe ze wstydu anioły, dziurawe serca, zamknięte prochy skremowanych, oczy wdowy czuwającej przed pomnikiem jednego z pilotów lecącego do Smoleńska, odlew z gipsu małej dziewczynki, wpatrującej się w model złamanego samolotu w pół w swoich rękach, wycinki z faktu dotyczące katastrofy, dwie kobiety poszukujące prawdy przed pałacem prezydenckim i gdzieś pomiędzy tym klepsydra przerzucająca czas.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz