Miasto – miejsce kultu spoconych listonoszy, fryzjerów, bezzębnych sprzedawców i niewyspanych bezdomnych.
Chodniki lepią się od wyżutych gum, a
niedopałki przylepiają się do podeszw butów. Na każdym rogu supermarkety
przypominają o niezrobionych zakupach i przeterminowanych jogurtach w
lodówkach. W oknach ujadające psy zamykane na całe dnie w obskurnych
mieszkaniach, w kamienicach niechciane kocięta plątają się pod nogami. Rozbudowana siatka ulic pełna jest krzywych znaków drogowych, niedziałających
świateł ulicznych i niewidocznych przejść dla pieszych. Co drugie słowo sąsiada
to „kurwa”, kiedy każdego dnia wychodząc o tej samej porze do znienawidzonej
pracy potyka się o puste butelki zostawiane przez gówniarzy spod piątki. Wszyscy
inni się uśmiechają, ale nikt nie poda sobie ręki, za to gmina stawia kolejne
pomniki, aby móc powiedzieć, że w tym mieście wszystko jest pod kontrolą.
Krwawiące nastolatki ubierają coraz to krótsze spódniczki, by chłopacy spod
piątki mogli pokazać jak głośno potrafią gwizdać. A gdy niechciane ciąże są jak
wirusy złapane na ulicy, to wtedy nikt nic nie widzi, bo lepiej gdy problemu
nie ma. Cholerna znieczulica społeczeństwa.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz