Kto
by pomyślał, że w erze multipleksów, torrentów i heliosów ludzie będą mieć
jeszcze ochotę na kina samochodowe z prawdziwego zdarzenia, które jak się
okazuje wcale nie są rodzajem niemodnej rozrywki. Ogromny parking w samym
centrum miasta tętnił życiem, a sam wieczór nie przypominał zwyczajnego pójścia
do kina. Drive-in to nie tylko auta duże i małe ani film, który większość widziała już dwa razy, ale przede wszystkim
atmosfera; siedzenie na dachu vanów, dźwięk otwieranych puszek, wędrówki do jedynego toi toi'a, rozsypany popcorn zrobiony pośpiesznie w mikrofalówce, chichoty przejeżdżających rolkarzy w strojach spidermana i zębowej wróżki, pierwsze randki eleganckich czterdziestolatek czy nawet te rozczarowane miny, kiedy częstotliwość, pod którą
miał pojawił się dźwięk, okazywała się nie
odbierać.
Można powiedzieć, że kino samochodowe jest obiektem usługowym, w który klient ma możliwość nabycia jak i konsumpcji usługi bez konieczności opuszczania własnego samochodu. I nieważne w tym wszystkim jaki film będziemy oglądać, nawet jeśli będzie to Matrix, który po pierwszej scenie okazuje się być Predatorem.
Można powiedzieć, że kino samochodowe jest obiektem usługowym, w który klient ma możliwość nabycia jak i konsumpcji usługi bez konieczności opuszczania własnego samochodu. I nieważne w tym wszystkim jaki film będziemy oglądać, nawet jeśli będzie to Matrix, który po pierwszej scenie okazuje się być Predatorem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz