czwartek, 28 lutego 2013

Zaślinione wielbłądy



Sześcioletnie dziecko ubrudzone lodami cytrynowymi mówiące do kuli brzucha, zafascynowane wszystkim co zobaczy. Jak zapamiętać każdy szczegół? Za oknami autokaru ciągle zmieniające się obrazy; brudna rzeka, ruiny jakiegoś miasta, ogromne budowle, ciemne korytarze,  dwa śliniące się wielbłądy. Nie dość, że Igor nie mógł niczego obejrzeć, to  na pewno było mu bardzo ciepło w środku mamy. W dodatku nic nie pamięta. Każda próba relacjonowania młodszemu bratu rzeczywistości kończyła się frustracją. Nic nie było zrozumiałe, przytłaczająca różnica kultur, inna mentalność. Nieświadomość. Bardziej potrafiłam zrozumieć niezadowolonego dromadera usiłującego odgryźć mi dłoń niż ubrane na czarno kobiety, brodatego mężczyznę zagarniającego pomidory nogami czy dzieci i bydło kąpiące się w tej samej wodzie. Zdziwienie Egipcjan na widok niebieskich oczów czy jasnych włosów też było mi obce, przecież to takie naturalne?

Gdybym wiedziała, że jakiś czas później podróżowanie stanie się jedną z moich pasji to zamiast bez celu pedałować na komunijnym rowerze zapewne zajęłabym się fotografią dużo wcześniej. Z każdego kolejnego wyjazdu wracam bardziej świadoma niezwykłości świata. A ty? Jeśli czujesz się onieśmielony, ba obawiasz się teraźniejszości, która jest trochę inna od tej, w której żyjesz już teraz możesz bez smutku nacisnąć czerwony krzyżyk z prawym górnym rogu. 


" Fotografia staje się więc dla mnie dziwacznym medium, nową formą halucynacji: 

fałszywą na poziomie postrzegania, prawdziwą na poziomie czasu. Halucynacją

umiarkowaną, w pewnym sensie skromną, podzieloną, szalony obraz, 

ocierający się  o rzeczywistość." Roland Barthles




 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz